Zniszczona szkołą odreaguję sobie trochę z
ignorethemachine.
Oczywiście na wstępie wyświetlił mi się twój profil i muszę przyznać, że w pewnym sensie mnie zaintrygowałaś. Przede wszystkim spodobało mi się, w jak prosty a zarazem dosadny sposób określiłaś siebie.
jesteś paradoksem sama w sobie.
Przejdźmy do bloga. No cóż, szablon mi się nie podoba. Jest zbyt prosty. Nie lubię tego typu szablonów, które zawierają w sobie tylko i wyłącznie tło (zazwyczaj jednokolorowe) plus obrazek. Obstawiam, że szata graficzna jest twojego wykonania, ponieważ nie odnalazłam odnośnika do jakiejś szablonowni. Tak czy inaczej - nie wysiliłaś się. Brak tu dopracowania, duży brak.
Do kodu nie mogę się przyczepić, jednakże do czcionki jak najbardziej. Po pierwsze - niewyraźna, po drugie - zbyt mała. Radzę to zmienić, bo nie sądzę by każdej osobie odwiedzającej twój blog chciało się mrużyć oczy bądź siedzieć z lupą przy monitorze.
Menu ładne, dopasowane kolorystycznie, małe, skromne. Takie lubię.
Dział 'o mnie' jest zablokowany, co jeszcze bardziej mnie zirytowało. Nie rozumiem, po co dział ten blokujesz, a twoje życie prywatne, zawarte w notatkach, otwierasz na cały świat.
Archiwum pozytywnie mnie zaskoczyło. Fajnie, że każdy miesiąc był dla ciebie czymś szczególnym i potrafiłaś to ukazać czytelnikowi.
Czas na notatki!
Urzekasz mnie każdą nową opowieścią o Twoim życiu, wchłaniam wręcz każdą notkę z prędkością światła. Jest pod dużym wrażeniem twojego mega barwnego słownictwa, budowania zdań w sposób, który fascynuje czytelnika, wdziera się do jego duszy i pozwala na głębsze przemyślenia. Bardzo, bardzo, bardzo ładnie piszesz. Za to masz u mnie ogromnego plusa, bo niełatwo jest mnie zaspokoić pod tym względem.
Świetne wstawki w notatkach, w większości melancholijne i rzekłabym, że nawet lekko ironiczne (jak ta z tymi zgniłymi jabłkami). Chyba najmocniej wbił mi się w głowę wiersz, który zacytuję poniżej. Nie znam autora, ale jest po prostu mistrzowski.
oto śmierci maszyna
której nic nie zatrzyma
napędzana na smutek i gniew
elektryczny morderca
podłączony do serca
powolutku zatruwa mi krew
Mimo tych wszystkich
ochów i
achów, które wzniosłam ku twej twórczości to muszę przyznać, że męczysz trochę. Czytając w kółko notatki, w których da się odnaleźć tylko ból, cierpienie, brak chęci życia i inne smuty ma się ochotę zamknąć tego bloga i już nie wracać. Ludzie nie są masochistami, a zadawanie sobie bólu - szczególnie tego emocjonalnego, nie jest lekarstwem, a agonia, o której tak często wspominasz kiedyś minie. Czasami trzeba zacząć na nowo, postawić czyste, nieskalane fundamenty i przestać widzieć we wszystkim zło. Tak więc nie maltretuj siebie i nas, czytelników.
Mam mieszane uczucia i nie mam pojęcia, na jaką ocenę faktycznie zasłużyłaś. Mimo wszystko twój styl pisania mnie oczarował, także takie naciągane
cztery na szynach leci w twoją stronę.
Oceniała:
Królewna.