Trzydzieści dziewięc..

poniedziałek, 1.marca.2010, 16:33
Zniszczona szkołą odreaguję sobie trochę z ignorethemachine.

Oczywiście na wstępie wyświetlił mi się twój profil i muszę przyznać, że w pewnym sensie mnie zaintrygowałaś. Przede wszystkim spodobało mi się, w jak prosty a zarazem dosadny sposób określiłaś siebie.

jesteś paradoksem sama w sobie.

Przejdźmy do bloga. No cóż, szablon mi się nie podoba. Jest zbyt prosty. Nie lubię tego typu szablonów, które zawierają w sobie tylko i wyłącznie tło (zazwyczaj jednokolorowe) plus obrazek. Obstawiam, że szata graficzna jest twojego wykonania, ponieważ nie odnalazłam odnośnika do jakiejś szablonowni. Tak czy inaczej - nie wysiliłaś się. Brak tu dopracowania, duży brak.
Do kodu nie mogę się przyczepić, jednakże do czcionki jak najbardziej. Po pierwsze - niewyraźna, po drugie - zbyt mała. Radzę to zmienić, bo nie sądzę by każdej osobie odwiedzającej twój blog chciało się mrużyć oczy bądź siedzieć z lupą przy monitorze.
Menu ładne, dopasowane kolorystycznie, małe, skromne. Takie lubię.
Dział 'o mnie' jest zablokowany, co jeszcze bardziej mnie zirytowało. Nie rozumiem, po co dział ten blokujesz, a twoje życie prywatne, zawarte w notatkach, otwierasz na cały świat.

Archiwum pozytywnie mnie zaskoczyło. Fajnie, że każdy miesiąc był dla ciebie czymś szczególnym i potrafiłaś to ukazać czytelnikowi.
Czas na notatki!
Urzekasz mnie każdą nową opowieścią o Twoim życiu, wchłaniam wręcz każdą notkę z prędkością światła. Jest pod dużym wrażeniem twojego mega barwnego słownictwa, budowania zdań w sposób, który fascynuje czytelnika, wdziera się do jego duszy i pozwala na głębsze przemyślenia. Bardzo, bardzo, bardzo ładnie piszesz. Za to masz u mnie ogromnego plusa, bo niełatwo jest mnie zaspokoić pod tym względem.
Świetne wstawki w notatkach, w większości melancholijne i rzekłabym, że nawet lekko ironiczne (jak ta z tymi zgniłymi jabłkami). Chyba najmocniej wbił mi się w głowę wiersz, który zacytuję poniżej. Nie znam autora, ale jest po prostu mistrzowski.

oto śmierci maszyna
której nic nie zatrzyma
napędzana na smutek i gniew
elektryczny morderca
podłączony do serca
powolutku zatruwa mi krew


Mimo tych wszystkich ochów i achów, które wzniosłam ku twej twórczości to muszę przyznać, że męczysz trochę. Czytając w kółko notatki, w których da się odnaleźć tylko ból, cierpienie, brak chęci życia i inne smuty ma się ochotę zamknąć tego bloga i już nie wracać. Ludzie nie są masochistami, a zadawanie sobie bólu - szczególnie tego emocjonalnego, nie jest lekarstwem, a agonia, o której tak często wspominasz kiedyś minie. Czasami trzeba zacząć na nowo, postawić czyste, nieskalane fundamenty i przestać widzieć we wszystkim zło. Tak więc nie maltretuj siebie i nas, czytelników.

Mam mieszane uczucia i nie mam pojęcia, na jaką ocenę faktycznie zasłużyłaś. Mimo wszystko twój styl pisania mnie oczarował, także takie naciągane cztery na szynach leci w twoją stronę.
Oceniała: Królewna.

Trzydzieści osiem.

niedziela, 28.lutego.2010, 00:53
Witam po długiej przerwie. Na wstępie chciałabym przeprosić, że tak długo mnie tu nie było, niestety nie miałam wpływu na brak czasu, a przede wszystkim na to, że mój komputer umarł i dopiero niedawno udało się go naprawić.
Chciałabym bardzo podziękować Loli za to, że tak wiernie opiekowała się ocenialnią i przyczyniła się do jej rozwoju. Jestem bardzo zadowolona z jej pracy na forum, przechodzi na stały etap pracy. W najbliższym czasie być może dołączy do nas jeszcze jedna para rąk do pracy, ale to jeszcze czas pokaże.

Zabieram się do oceny tej panienki.
Nie mam pojęcia, co oznacza nazwa bloga, tytuł jakoś nie rzuca na kolana także pozostaje mi tylko wtargnąć to środka.
Wita mnie czerń opatulona ładną grafiką i elementami czerwieni. Lubię takie połączenia, w blogu da się wyczuć klimat.
Menu dobrze umiejscowione, blog bardzo przejrzysty, zaczyna mi się podobać.
Zirytował mnie jednakże fakt, iż nie posiadasz działu 'o mnie', a twój profil świeci pustkami. Nie rozumiem, jak można omijać uzupełnienie takiego działu, a tłumaczenia w stylu nie lubię pisać o sobie rozwalają mi system.
Zatem przejdźmy do twoich notatek, może tam uzyskam jakieś informacje o tobie. Kolejny brak zaskoczenia - notek jest mało, w każdym ujawniasz nam swoją smutną stronę. Zero pozytywnych emocji, radości. Odnajduję tylko puste, smutne słowa i brak entuzjazmu. Rozumiem - każdy może mieć gorszy dzień, ale codziennie?! Czytanie kilku notatek o tym, jak bardzo ci źle staje się nudne i nieinteresujące. Poza tym, radzę zainwestować w słownik ortograficzny, bo robienie tak rażących błędów, jak 'puki' jest po prostu żałosne, gdy na rynku są dostępne przeglądarki ze słownikiem, który poprawia błędy. No cóż..
Przypadkiem zauważyłam, że nawet podstrony masz niedopasowane - radzę się tym zająć.
Nudno, smutno, posępnie, chociaż z pewnym klimatem. Życzę odnalezienia Klemensa, a ocena końcowa to dopuszczający.

Oceniała: Królewna.

Trzydzieści siedem.

niedziela, 21.lutego.2010, 19:36
Bez zbędnego słowotoku zabieram się za Szydercę.
Zaczynam się bać. Pytanie do autora, to cel zamierzony? Świdrujące oczy, krwisto czerwone tęczówki. Nadzieja gdzieś się tylko wokół mnie kręci, że to nie pozory.
Zajrzałam do o mnie i... i jestem już pewna, że nie jesteś zwykłym człowiekiem, że nie przyszło mi oceniać kolejnego bloga o tak samo nudnej treści. Większość ludzi odrzuca Twego typu postacie. Tak, bo to Polska. Ale... Ten fascynujący stan, w jaki mnie wprowadziłeś, ciekawość z jaką chłonęłam kolejne notki, nie przestraszył mnie. Mnie, niewinnej kruszynki, która boi się ciemności, mdleje na widok krwi. Zostałam pogrążona w jakimś absurdalnym obłędzie.
Ta nieświadomość, co jest najprawdziwszą prawdą, a co czystą fikcją, pozwoliła na domysły, które samą mnie przeraziły i uczyniły istotą silniejszą. Za to Ci dziękuję.
Książka "Mogę odejść gdy zechcę" jakiegoś Koreańczyka przy tym co właśnie zobaczyłam to nic. Fakt, może nie ma tam aż tyle obłudnej prawdy, ale u Ciebie ona i psychika, której tak nagle się poddałam, stworzyły mieszankę wybuchową.
Może sobie trochę ponarzekam?
Nie używasz przecinków, ale to da się naprawić. Poza tym czteroliterowe słowo niecenzuralne na Ch pisze się z C na przodzie.
Obawiam się, że to co w przypływie weny nabazgrałam u góry, zaraz usunę i napiszę jakże bezsensowną, grzeczną ocenę. Kończę więc. Może krótko, ale szczerze, wydaje mi się, że za szczerze.
Rzuciło mi się w oczy jedno zdanie: Jestem jaki jestem można mnie tylko albo kochać albo nienawidzić.. Nie znienawidziłam Cię i mam nadzieję, że dostanę zezwolenie na prywatne wizyty na Twoim blogu.
Zasady to zasady: bardzo dobry -.
Oceniała: LOLA.

Trzydzieści sześć.

piątek, 19.lutego.2010, 18:32
Czas sprawdzić czy talent tej pani to prawda czy czysta fikcja.
Wskakuję i... w oczy rzuca mi się zgniła zieleń szablonu, czarna plama jako tło i wpleciony do obrazka tekst. Do tego dziwnie osadzone menu, w wyniku czego mamy wolne miejsce i z prawej strony i z lewej. Nieciekawie.
Pierwsze wrażenie nie było przesadzone. Wręcz przeciwnie.Po przeczytaniu kilku linijek wzrok mój posłuszeństwa odmówił, a to dopiero prolog jest. Czcionka chłosta mnie po oczach paskudną zielenią, linijki na siebie zachodzą co uniemożliwia mi czytanie dzięki funkcji "zaznacz wszystko". Wypadałoby pomóc czytelnikowi, uprościć i ułatwić zadanie, a na razie ewidentnie mu to utrudniasz.
Kilka słów o szablonie już rzekłam. Za dziwne uznałam fakt, że ze mną nie współpracuje, wg zapewnień autorki, powinien. Podsumuję- jednym słowem. Nie. Nie podoba mi się. Czysty przejaw nienawiści skierowanej ku takiemu rozkładowi. Jakby tego było mało, mamy przykry finał- okienko toplisty. Wrzucone na jebał pies. Słabo, bardzo słabo...
Z czystej ciekawości zajrzałam do o mnie. Powitała mnie parszywie długa lista imion i włosy na głowie mi się zjeżyły. A wszystko za sprawą konieczności uczenia się na pamięć wszystkich imion Picassa. Ale poza cytatem 'W życiu piękne są tylko chwile.' wszystko w jak najlepszym porządku.
Siły mi uciekły po przeczytaniu, że dzieło to na podstawie "Zmierzchu". Cóż ja takiego zrobiłam? Sama siebie zapewniałam o nie dotknięciu tego typu tworu, a tu?
Mamy pięć rozdziałów o jakże chwytliwych nazwach. Nie pozostało mi nic innego jak tylko przez nie przebrnąć i dalej cieszyć się z życia.
Świetnie. Rozpoczęłam od znalezienia błędu. Będę tak miła, że przytoczę: Zwłaszcza, gdy wnuczka jest na tyle dorosła, by doskonale samej o siebie zadbać.. Powinno być by doskonale móc o samą siebie zadbać. Poza tym : gubisz ogonki, powtarzasz słowa jakby tylko te podstawowe w naszym języku istniały, czym po prostu przynudzasz. Za to przecinki są na miejscu.
Akcja ciągnie się ślamazarnie, zero porywu. O już wiem, które to słowo tak często się tu powtarza: kątem tylko pozbawione ogonka.
Po pierwszym rozdziale miałam dość, aż łzy,spowodowane ziewaniem, nie mieściły mi się pod powiekami. powtórzę się- nudno. Słowo za słowem się wlecze. A miałam nadzieję, że tu sobie Ciebie podoceniam. Nie udało się. Nie. Nie mnie. Tobie. W kółko podkreślana odmienność głównej bohaterki stała się wręcz irytująca na tyle, że w środku rozdziału trzeciego zamknęłam okienko.
Nie mam zamiaru czytać czegoś co potrafi zniszczyć cały weekend. Nie obchodzi mnie czy ocena jest krótka, czy coś tam autorce w niej nie pasuje. Wg Twej sondy będzie to ocena zaraz po dwukropku, tylko, że plusem ( za marnowanie swojego czasu).
Jeden.
Oceniała: LOLA.